Carnival Fancy Dresses



Jak styczeń, to bale i festiwale mniejsze lub większe - ogólnie rzecz biorąc KARNAWAŁ. Osobiście bale raczej mnie nie interesują, ale według nieco młodszego pokolenia, nie ma absolutnie nic bardziej fascynującego. Może i tak. Jak do tej pory moja córka miała przyjemność uczestniczyć w zeszłorocznym balu andrzejkowym, ale ten noworoczny to zupełnie inna sprawa. Najtrudniejsze zadanie w tym wszystkim to dobór kreacji. I niezmiennie podjęta decyzja, że ja ją uszyję. Ażeby nie zdublować czyichś pomysłów, musiałam wziąć pod uwagę fakt, że na balu prawdopodobnie pojawi się całe mnóstwo księżniczek Elz oraz Zoś, parę Cynek, pół tuzina wiedźm, i jeszcze kilka innych topowych postaci. Wybór został przez to mocno zawężony. Ale, jak zwykłam mawiać: " Nic nie szkodzi - coś się wymyśli!". I wymyśliłam...

* * *
January is that time when balls and festivals greater or smaller usually take places - on the whole, it's CARNIVAL. I'm totally not fond of such events, but according to the younger generation, there's absolutely nothing more exiting than balls. Well, ok then. My daughter had that pleasure to go to th last year's St. Andrew's ball, but the New Year's one is something completely different. The hardest part of it is picking an outfit. And a permanent decision on making it myself. In order not to duplicate somebody's idea, I had to concider the fact of appearing lots of princesses Elzas or Sofias, couple of Tinkerbells, a half of dozen of witches and some more top charachters. So the choice was quite a bit limited. But, as I usually say: "Don't worry, I'll figure it out!". And I did...



Last minute DIY Christmas ornaments



Zostały zaledwie trzy dni do świąt a ja wciąż nie czuję nawet namiastki uroku tego magicznego czasu. Nie tak, jak bym tego chciała. Wybaczcie, ale potężnie irytują mnie nachalne reklamy w centrach handlowych, bogato przystrojone stoiska kuszące rozmaitością świecących ozdób oraz to całe spektakularne oświetlenie. To wszystko sprawia, że czuję się po prostu osaczona. Skatowana taką dawką wymuszonej radości, chcę czy nie, "muszę" cieszyć się nadchodzącymi świętami. Czy tak już będzie zawsze? Jeśli tak, to ja stanowczo nie zgadzam się na komercjalizację tego, co powinno być spontaniczne i najzwyczajniej w świecie oczekiwane z dziecięcym entuzjazmem. 

Zamiast kupować co popadnie, wolę pomyśleć nad tym, co mogłabym zrobić sama. Bo, wierzcie mi, nic tak nie poprawia nastroju jak własnoręczne przygotowywanie ozdób. W tym roku robię absolutnie wszystko na ostatnią chwilę, więc i moje dzisiejsze propozycje na "domowe" dekoracje też będą w stylu "last minute". Dla wszystkich mających (podobnie jak ja) dość bożonarodzeniowej gorączki ;-)

* * *
There's only three days left before christmas begins but I still can't feel even abit of its magical charm. Not the way I would like to feel it. You need to excuse me, but I am quite irritated by highly intrusive advertisements in shopping centres, festive decorated stalls appealing the diversity of sparkling ornaments and all that spectacular lighting. It really makes me cornered. Being tortured by a huge amount of imposed joy, whether I want it or not, I simply "need to" enjoy the holidays approaching. Is that for long? If so, I firmly don't agree for the commercialization of something, which should be rather spontanious and plainly awaited for with a child enthusiasm.

Instead of blindly shopping, I prefer to decide what I could prepare on my own. There's nothing like hand made decorations to cheer yourselves up. This year I delay all the preparations for the last minute so today my ideas for home made ornaments can be also treated as "last minute" projects. Perfect for all (including me) being exhausted by the christmas fever ;-)

It's time for Handmade Gifts!



Ojej, to już grudzień! I w sumie najwyższy czas na przygotowywanie prezentów. Jeśli chodzi o front robót, to czas na szycie skurczył mi się niemiłosiernie, głównie przez choróbska, które w kółko przewijają się przez moją małą rodzinę. Wierzę jednak, że wszystko niebawem wróci do normy.

Nie wiem jak to bywa w Waszej tradycji, ale dla mnie święta bez własnoręcznie wykonanych drobiazgów zwyczajnie nie istnieją. I - rzecz jasna - nie mam tu na myśli jakichś wymyślnych rękodzielniczych wytworów, żeby nie utytłać się robotą na cały przedświąteczny czas. Chodzi raczej o te urocze i słodkie maleństwa, które cieszą oko i rozmiękczają serca :-)

* * *
Oh dear, it's December! And it's high time to arrange christmas presents. However, for me time for sewing has dramaticly shrinked, mostly due to many chronic diseasess my little family had to deal with recently. But I believe everything will return to normal soon.

I don't know what is Your tradition, but I can't imagine Christmas time without hand made gifts. And I don't mean any whimsical and great works of art, that take most of time an energy. It's rather all about those tiny adorable knick-knacks melting hearts with their cuteness :-)