25 lipca, 2015

Koral i inne barwy lata










Koralowy jest jednym z moich ulubionych kolorów. To dla mnie niewytłumaczalne zjawisko, bo zdominował on praktycznie większość mojej szafy. A wszystko zaczęło się wczesną wiosną, kiedy to zwykle zabieram się za ogólne porządki i "odgruzowywanie" garderoby. Po błyskawicznym przeglądzie doszłam do załamującego wniosku, że znowu nie mam się w co ubrać (jak to możliwe?). Toteż sukcesywnie uzupełniam braki. I tak jakoś samo wychodzi, że gdziekolwiek nie powędruje mój wzrok, tam królują wyłącznie koralowe fatałaszki. Czy to już jest natręctwo? ;-)

Chociaż nie jest to pierwsza spódnica, jaką uszyłam (wcześniej powstały dwie: tulipanowa i "hi-lo"), to oczywiście też niepokojąco koralowa, ale na zdjęciach zdaje się być różowa? Przerobiłam ją z jerseyowej sukienki maxi. Tkaniny było wystarczająco dużo na kombinacje, więc pogłówkowałam i w efekcie noszę teraz mega wygodną i przewiewną spódnicę z karczkiem. Idealną na upały :-)


12 lipca, 2015

Wakacyjna sukienka




Po pierwszych lipcowych upałach, które przetoczyły się przez pomorze, byłam święcie przekonana, że reszta wakacyjnych dni upłynie mi leniwie i w roztapiającej ciało atmosferze. Otóż, myliłam się - zresztą nie pierwszy raz w kwestii aury - i wszystko wróciło do typowej trójmiejskiej "normy". Mamy tu teraz deszcz, wiatr i wszystko, co tylko trzeba, by znienawidzić nadmorskie lato. 

Pomysł na letnią sukienkę narodził się wraz z zapotrzebowaniem na coś zwiewnego, co dałoby wytchnienie mojej małej elegantce podczas kolejnej spiekoty. Cóż... na falę gorąca raczej się nie zapowiada, więc sukienka cierpliwie czeka na swoją premierę. Ciekawe, czy się doczeka ;-)


27 czerwca, 2015

Cicho sza...






 
Trochę milcząco się tu zrobiło, za co nawet nie będę Was przepraszać, bo wstyd. Ale niech Was ta moja nieobecność nie zmyli. Fakt, że ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na blogowanie, wcale nie oznacza, że nic się u mnie nie dzieje. Wręcz przeciwnie! Dzieje się, i to aż nadto. Zresztą, niebawem sami będziecie mogli się o tym przekonać. Nic więcej nie powiem - niech to będzie mała niespodzianka :-)

Tymczasem pomału realizuję nowe szyciowe pomysły. W międzyczasie uzupełniam letnią garderobę córki, i to w tempie ekspresowym, bo mi dziewczę wyrasta ze wszystkiego z prędkością światła. Więc póki co, szyję wszystko z dużym rozmiarowym zapasem - taki nowy nawyk :-)

Jakiś czas temu dostałam niebywałą szansę przetestowania wykroju dla Ajaire Parello, z czego jestem niezwykle dumna. Oczywiście nie omieszkam się tym pochwalić, kiedy tylko wykrój zostanie oficjalnie przedstawiony szerszej publiczności. 

Oprócz obszywania córki i siebie, tego lata zabrałam się też za robótki szydełkowe - zaniedbane przeze mnie dość ordynarnie. Teraz dłubię niewielki i niezbyt wymagający projekt, ale zdradzę Wam, że będzie to wstęp do niedawno zaplanowanych przeze mnie jesiennych przedsięwzięć.




Do usłyszenia wkrótce!

Agata